Rozdział 2
W niedzielę dziewczyny przystąpiły do realizacji swojego planu. Zaraz po śniadaniu wybiegły zdeterminowane do Pokoju Wspólnego Grfonów. W małym pokoju, w dormitorium Gryfonek z siódmego rocznika panował istny chaos. Przed toaletką i na meblu leżała masa różnych przyrządów kosmetycznych, tych ze świata mugoli jak i czarodziei. Prostownice, lokówki, tusze do rzęs i niezliczona ilość cienki do powiek walały się wszędzie w promieniu trzech metrów. Na łóżku piętrzył się stos ubrań, który ciągle się powiększał. Co kilka minut lądowało na nim kilkanaście par spodni, bluzek, spódniczek i sweterków. Hermiona nawet nie pamiętała, że miała tyle ubrań, przecież nawet części z nich nie brała. Pomyślała, że to pewnie ingerencja jej kochanej, opiekuńczej mamy. . Wzróciła uwagę na czarno-białą, obcisłą spódnicę. Miała ona proste linie, które biegły w pionie. Chwyciła ją dłońmi i przyjrzała się jej dokładniej. Ginny także dokładnie zmierzyła wzrokiem spódniczkę.
- To jest to! - krzyknęła, zdeterminowana do dalszej pracy.
Kazała brązowowłosej ubrań ową spódniczkę, rażące po oczach żółte vansy i biało-żółto-czarną koszulkę, z czarnym kołnierzykiem wysadzanym kilkoma złotymi ćwiekami. Nie tylko styl Hermiona postanowiła w sobie zmienić. Również wygląd. Z długich, aż do łopatek włosów, obcięły spory kawałek. Miała je teraz do ramion. Nie było śladu żadnych loków i sprężynek, miała je delikatnie pofalowane, nic więcej. Grzywka, którą zawsze zaczesywała albo spinała, zdobiła teraz jej czoło. Była prosta jak drut i dodawała jej uroku. Zdecydowanie wzmocniły makijaż. Hermiona miała mocno pomalowane rzęsy, średniej grubości kreski zrobione eyelinerem, pomalowane różowym błyszczykiem usta i idealnie wydepilowane brwi. Wyglądała jak jedna z tych dziewczyn, które były na okładkach magicznych czasopism, typu: Czarodziejski Tydzień, Czarownice na topie i Modny Świat Magii. Ginny patrzała na nią i stwierdziła, że jej metamorfoza wyszła znakomicie. Rudowłosa też ładnie wyglądała. Swoje długie włosy spięła w koczka. Założyła dżinsowe spodenki z wysokim stanem, kremowy sweterek z czarnym krzyżem, wokół którego były przyszyte złote guziczki. Miał lekko wysunięty tył. Na nogi ubrała niebieskie, niskie conversy. Była mocno umalowana. Miała podkreślone rzęsy, grube kreski, cienie do powiek w kolorze niebieskim, usta pomalowane brzoskwioniowym błyszczykiem i na policzkach trochę różu.
- To teraz, Hermiono, chodźmy na śniadanie. Wywołajmy trochę zamieszania - uśmiechnęła się dziarsko i pociągnęła zakłopotaną Granger na dół. Hermiona pisnęła cichutko i na jej policzkach wyszedł obfity rumieniec. Głupio się czuła tak wystrojona, zawsze była skromna i wystarczyło jej, że założyła na siebie najwzyklejszy sweterek i jakieś dżinsy. Nie przyzwyczaiła się jeszcze do swojego nowego wyglądu. Była lekko zawstydzona. Myślała o tym jak przyjmie ją tak reszta. Wyśmieje? Szczerze mówiąc, czuła się trochę jak przebieraniec z cyrku. Kolorowe fatałaszki, makijaż.. A zresztą, Ślizgoni uwielbiali się z niej wyśmiewać, z byle jakiego powodu. Zastanawiała się czy jej metamorfoza nie będzie powodem masy docinek, żartów i chichotów z ich strony. Z trzęsącymi się nogami zeszła ze schodów, z damskiego dormitorium i stanęła w Pokoju Wspólnym. Oczy wszystkich zwróciły się ku niej. Męska część zaczęła gwizdać i krzyczeć za nią różne teksty. Za to część płci pięknej mierzyła ją wzrokiem i komentowała jej przemianę. Hermiona lekko speszona wtuliła się w rękę Ginny, która powiedziała jej, żeby się nie przejmowała.
- To że Cię komentują znaczy, że po prostu zazdroszczą. Olej je, spójrz teraz ile chłopaków możesz mieć! No, działaj - rudowłosa popchnęła swoją towarzyszkę do przodu, akurat zza zakrętu wychodził przystojny blondyn, Draco Malfoy. Granger z piskiem wpadła na niego.
- No, no. Granger, który już raz na mnie wpadasz? - powiedział Ślizgon, łapiąc ją w tali i przyciągając do siebie. Na jego ustach zakwitł ten ironiczny uśmieszek. Zmierzył Hermionę stalowym spojrzeniem - Ładnie wyglądasz, czyżby ta metamorfoza dla mnie? - zaśmiał się.
Serce Hermiony przyśpieszyło, na policzki wyszedł rumieniec. Nagle usłyszeli piskliwy krzyk:
- Dracuś! - była to Pansy, Ślizgona i założycielka klubu fanów Malfoy`a. Miała na sobie różową koszulę z długimi rękawami, zielonkawe spodnie i vansy w różnokolorowe plamki, jakby je ktoś pobrudził farbą. Swoje krótkie, ciemne włosy miała zawsze idealnie wymodelowane, a bez makijażu na twarzy nie widziano jej od końca trzeciego roku. Nie była za inteligentną dziewczyną, większość chłopców leciało na nią za ładną twarzyczkę i duże.. Oczy. Na twarzy obecnie miała grymas, a z jej oczu grzmiały pioruny. Najwidoczniej nie była zadowolona, że jej ukochany "Dracuś" trzyma w objęciach jakąś Gryfonkę, a na dodatek - szlamę. Odepchnęła Hermionę i zmierzyła ją wzrokiem. W jej oczach zapłonęły ogniki zazdrości i chęć rywalizacji. Wyciągnęła ręce ku blondynowi i powiesiła się mu na szyi.
- Draaaacuś.. - jęknęła, robiąc słodki dzióbek - Co ty tutaj robisz z TAKIM towarzystwem? Chodź, podobno Zabini chce nam coś pokazać - pociągnęła chłopaka za rękę w stronę lochów wychowanków z domu węża.
~*~
- Draco, co to do jasnej cholery miało być?! A jakby twój tata się dowiedział, że kręcisz z szlamą? Przecież i tak wybrali mnie na twoją żonę, więc sobie uważaj.. Ciekawe, co zrobiłby twój ojciec jakby się dowiedział - uśmiechnęła się perfidnie.
- I tak mu nie powiesz - warknął, chwytając ją za nadgarstki - Nie zrobisz tego! - przygwoździł ją do ściany.
- Nie zrobię jeśli mi coś dasz.. - powiedziała mu do ucha.
- Czego chcesz?
- Pocałuj mnie - szepnęła cicho, a jego wargi wpiły się w jej. Zaczął ją zachłannie całować. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek i mruczała zadowolona.
~*~
Brązowowłosa Gryfonka szła przez resztą drogi zamyślona. Nie miała pojęcia, co się z nią działo. Na sam widok tego Ślizgona wpadała w szał, robiło się jej gorąco, a serce zaczynało szybciej bić. Nie umiała odpowiedzieć żadnej ciętej riposty, na korytarzu podziwiała go wśród innych domowników zielonego domu. Na śniadaniach, obiadach i kolacjach szukała go wzrokiem, a jak go już znalazła to wpatrywała się w niego godzinami. Raz zasiedziała się godzinę na obiedzie i spóźniła się na spotkanie z Ginny i Luną, bo zapatrzyła się w przystojnego blondyna. Na lekcjach ze Ślizgonami przyłapywała się na rzucanych ukradkiem spojrzeniach na niego, ostatnio nawet jej rozkojarzenie zauważył Snape, który ochoczo z tego skorzystał i postanowił odebrać Gryfonom piętnaście punktów. Oczywiście, nie odbyło się bez chichotów i docinek Ślizgonów. Tym samym Snape pozbawił ich jedynie pięć punktów! Głupek, kretyn, niesprawiedliwy nauczyciel, który faworyzuje swoich podopiecznych. Hermiona była pewna, że gdyby nie padło kilka przekleństw, w ogóle nie ruszyłby ich. Na Wróżbiarstwie wywróżyła sobie, że jej życie na następne dwa miesiące obróci się o sto osiemdziesiąt stopni. Czyżby chodziło o Malfoy`a? Z zamyśleń wyrwał ją zdenerwowany głos rudowłosej przyjaciółki:
- Hermiono! Czy ty mnie w ogóle słuchasz?! - powiedziała, chwytając się za boki i patrząc na nią spod brwi.
- T-tak, oczywiście! - brązowowłosa poczochrała sobie włosy z dezaprobatą.
- Hmm, ostatnio wydajesz mi się coś dziwnie rozkojarzona.. Czyżby Draco? - zapytała wrednie chichocząc.
- Coś ty, nigdy! O patrz, Luna, Harry i Ron! Chodźmy do nich - powiedziała gdy weszła do Wielkiej Sali i zauważyła przy stole Gryfonów swoich przyjaciół. Pociągnęła Ginny i przysiadły się do nich. Luna przez ten tydzień chorowała w Skrzydle Szpitalnym z powodu zatrucia na uczcie powitalnej*. Odwiedziły ją kilka razy, Luna bardzo się przez te wakacje zmieniła. Swój rozmarzony wzrok zamieniła w pełne ekscytacji spojrzenie, zawsze roztrzepane włosy były teraz ładnie ułożone i... Były niebieskie!
- Luna, coś ty zrobiła z włosami?! - krzyknęła zdziwiona Ginny.
- Pofarbowałam bibułą, nie martwcie się, zejdzie po jednym myciu - zaśmiała się dawna blondynka.
Nie tylko kolor włosów się w niej zmienił. Całkowicie porzuciła stary styl, przed nimi stała nowa, elegancka i modna Lovegood. Miała na sobie żółte vansy, czarną luźną bluzkę z krótkim rękawkiem i białym napisem "58" oraz ciemne dżinsowe spodenki z wysokim stanem. Posiedziała jeszcze moment z swoimi przyjaciółmi i poszła do stołu swojego domu, do Ravenclawu**. Reszta dnia minęła im na przygotowaniach na zajęcia w poniedziałek, rozmowach i zabawach. Wszyscy poszli zmęczeni, ale zadowoleni spać.
- To jest to! - krzyknęła, zdeterminowana do dalszej pracy.
Kazała brązowowłosej ubrań ową spódniczkę, rażące po oczach żółte vansy i biało-żółto-czarną koszulkę, z czarnym kołnierzykiem wysadzanym kilkoma złotymi ćwiekami. Nie tylko styl Hermiona postanowiła w sobie zmienić. Również wygląd. Z długich, aż do łopatek włosów, obcięły spory kawałek. Miała je teraz do ramion. Nie było śladu żadnych loków i sprężynek, miała je delikatnie pofalowane, nic więcej. Grzywka, którą zawsze zaczesywała albo spinała, zdobiła teraz jej czoło. Była prosta jak drut i dodawała jej uroku. Zdecydowanie wzmocniły makijaż. Hermiona miała mocno pomalowane rzęsy, średniej grubości kreski zrobione eyelinerem, pomalowane różowym błyszczykiem usta i idealnie wydepilowane brwi. Wyglądała jak jedna z tych dziewczyn, które były na okładkach magicznych czasopism, typu: Czarodziejski Tydzień, Czarownice na topie i Modny Świat Magii. Ginny patrzała na nią i stwierdziła, że jej metamorfoza wyszła znakomicie. Rudowłosa też ładnie wyglądała. Swoje długie włosy spięła w koczka. Założyła dżinsowe spodenki z wysokim stanem, kremowy sweterek z czarnym krzyżem, wokół którego były przyszyte złote guziczki. Miał lekko wysunięty tył. Na nogi ubrała niebieskie, niskie conversy. Była mocno umalowana. Miała podkreślone rzęsy, grube kreski, cienie do powiek w kolorze niebieskim, usta pomalowane brzoskwioniowym błyszczykiem i na policzkach trochę różu.
- To teraz, Hermiono, chodźmy na śniadanie. Wywołajmy trochę zamieszania - uśmiechnęła się dziarsko i pociągnęła zakłopotaną Granger na dół. Hermiona pisnęła cichutko i na jej policzkach wyszedł obfity rumieniec. Głupio się czuła tak wystrojona, zawsze była skromna i wystarczyło jej, że założyła na siebie najwzyklejszy sweterek i jakieś dżinsy. Nie przyzwyczaiła się jeszcze do swojego nowego wyglądu. Była lekko zawstydzona. Myślała o tym jak przyjmie ją tak reszta. Wyśmieje? Szczerze mówiąc, czuła się trochę jak przebieraniec z cyrku. Kolorowe fatałaszki, makijaż.. A zresztą, Ślizgoni uwielbiali się z niej wyśmiewać, z byle jakiego powodu. Zastanawiała się czy jej metamorfoza nie będzie powodem masy docinek, żartów i chichotów z ich strony. Z trzęsącymi się nogami zeszła ze schodów, z damskiego dormitorium i stanęła w Pokoju Wspólnym. Oczy wszystkich zwróciły się ku niej. Męska część zaczęła gwizdać i krzyczeć za nią różne teksty. Za to część płci pięknej mierzyła ją wzrokiem i komentowała jej przemianę. Hermiona lekko speszona wtuliła się w rękę Ginny, która powiedziała jej, żeby się nie przejmowała.
- To że Cię komentują znaczy, że po prostu zazdroszczą. Olej je, spójrz teraz ile chłopaków możesz mieć! No, działaj - rudowłosa popchnęła swoją towarzyszkę do przodu, akurat zza zakrętu wychodził przystojny blondyn, Draco Malfoy. Granger z piskiem wpadła na niego.
- No, no. Granger, który już raz na mnie wpadasz? - powiedział Ślizgon, łapiąc ją w tali i przyciągając do siebie. Na jego ustach zakwitł ten ironiczny uśmieszek. Zmierzył Hermionę stalowym spojrzeniem - Ładnie wyglądasz, czyżby ta metamorfoza dla mnie? - zaśmiał się.
Serce Hermiony przyśpieszyło, na policzki wyszedł rumieniec. Nagle usłyszeli piskliwy krzyk:
- Dracuś! - była to Pansy, Ślizgona i założycielka klubu fanów Malfoy`a. Miała na sobie różową koszulę z długimi rękawami, zielonkawe spodnie i vansy w różnokolorowe plamki, jakby je ktoś pobrudził farbą. Swoje krótkie, ciemne włosy miała zawsze idealnie wymodelowane, a bez makijażu na twarzy nie widziano jej od końca trzeciego roku. Nie była za inteligentną dziewczyną, większość chłopców leciało na nią za ładną twarzyczkę i duże.. Oczy. Na twarzy obecnie miała grymas, a z jej oczu grzmiały pioruny. Najwidoczniej nie była zadowolona, że jej ukochany "Dracuś" trzyma w objęciach jakąś Gryfonkę, a na dodatek - szlamę. Odepchnęła Hermionę i zmierzyła ją wzrokiem. W jej oczach zapłonęły ogniki zazdrości i chęć rywalizacji. Wyciągnęła ręce ku blondynowi i powiesiła się mu na szyi.
- Draaaacuś.. - jęknęła, robiąc słodki dzióbek - Co ty tutaj robisz z TAKIM towarzystwem? Chodź, podobno Zabini chce nam coś pokazać - pociągnęła chłopaka za rękę w stronę lochów wychowanków z domu węża.
~*~
- Draco, co to do jasnej cholery miało być?! A jakby twój tata się dowiedział, że kręcisz z szlamą? Przecież i tak wybrali mnie na twoją żonę, więc sobie uważaj.. Ciekawe, co zrobiłby twój ojciec jakby się dowiedział - uśmiechnęła się perfidnie.
- I tak mu nie powiesz - warknął, chwytając ją za nadgarstki - Nie zrobisz tego! - przygwoździł ją do ściany.
- Nie zrobię jeśli mi coś dasz.. - powiedziała mu do ucha.
- Czego chcesz?
- Pocałuj mnie - szepnęła cicho, a jego wargi wpiły się w jej. Zaczął ją zachłannie całować. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek i mruczała zadowolona.
~*~
Brązowowłosa Gryfonka szła przez resztą drogi zamyślona. Nie miała pojęcia, co się z nią działo. Na sam widok tego Ślizgona wpadała w szał, robiło się jej gorąco, a serce zaczynało szybciej bić. Nie umiała odpowiedzieć żadnej ciętej riposty, na korytarzu podziwiała go wśród innych domowników zielonego domu. Na śniadaniach, obiadach i kolacjach szukała go wzrokiem, a jak go już znalazła to wpatrywała się w niego godzinami. Raz zasiedziała się godzinę na obiedzie i spóźniła się na spotkanie z Ginny i Luną, bo zapatrzyła się w przystojnego blondyna. Na lekcjach ze Ślizgonami przyłapywała się na rzucanych ukradkiem spojrzeniach na niego, ostatnio nawet jej rozkojarzenie zauważył Snape, który ochoczo z tego skorzystał i postanowił odebrać Gryfonom piętnaście punktów. Oczywiście, nie odbyło się bez chichotów i docinek Ślizgonów. Tym samym Snape pozbawił ich jedynie pięć punktów! Głupek, kretyn, niesprawiedliwy nauczyciel, który faworyzuje swoich podopiecznych. Hermiona była pewna, że gdyby nie padło kilka przekleństw, w ogóle nie ruszyłby ich. Na Wróżbiarstwie wywróżyła sobie, że jej życie na następne dwa miesiące obróci się o sto osiemdziesiąt stopni. Czyżby chodziło o Malfoy`a? Z zamyśleń wyrwał ją zdenerwowany głos rudowłosej przyjaciółki:
- Hermiono! Czy ty mnie w ogóle słuchasz?! - powiedziała, chwytając się za boki i patrząc na nią spod brwi.
- T-tak, oczywiście! - brązowowłosa poczochrała sobie włosy z dezaprobatą.
- Hmm, ostatnio wydajesz mi się coś dziwnie rozkojarzona.. Czyżby Draco? - zapytała wrednie chichocząc.
- Coś ty, nigdy! O patrz, Luna, Harry i Ron! Chodźmy do nich - powiedziała gdy weszła do Wielkiej Sali i zauważyła przy stole Gryfonów swoich przyjaciół. Pociągnęła Ginny i przysiadły się do nich. Luna przez ten tydzień chorowała w Skrzydle Szpitalnym z powodu zatrucia na uczcie powitalnej*. Odwiedziły ją kilka razy, Luna bardzo się przez te wakacje zmieniła. Swój rozmarzony wzrok zamieniła w pełne ekscytacji spojrzenie, zawsze roztrzepane włosy były teraz ładnie ułożone i... Były niebieskie!
- Luna, coś ty zrobiła z włosami?! - krzyknęła zdziwiona Ginny.
- Pofarbowałam bibułą, nie martwcie się, zejdzie po jednym myciu - zaśmiała się dawna blondynka.
Nie tylko kolor włosów się w niej zmienił. Całkowicie porzuciła stary styl, przed nimi stała nowa, elegancka i modna Lovegood. Miała na sobie żółte vansy, czarną luźną bluzkę z krótkim rękawkiem i białym napisem "58" oraz ciemne dżinsowe spodenki z wysokim stanem. Posiedziała jeszcze moment z swoimi przyjaciółmi i poszła do stołu swojego domu, do Ravenclawu**. Reszta dnia minęła im na przygotowaniach na zajęcia w poniedziałek, rozmowach i zabawach. Wszyscy poszli zmęczeni, ale zadowoleni spać.
Także tego, napisałam. Krótki, nudny jak flaki z olejem i zupełnie nie wnoszący (prawie!) nic do następnych wydarzeń. Z pięć racy zmieniałam w tym rozdziale niektóre scenki, bo nagle przychodził mi do głowy jakiś nowy pomysł, a potem to nie pasowało i to, i zmieniałam. Dzisiaj wyjeżdżam, nowa notka będzie dopiero po tym tygodniu ;> Raz jeszcze miłych wakacji, wszystkie blogi i nowości obejrzę jak wrócę ♥
* - nie mam pojęcia czy "uczta powitalna" powinna być pisana z dużej, wydaje mi się, że nazwa własna to nie jest, ale jeśli się mylę to bardzo przepraszam za błąd :)
** - za to tutaj miałam "małe" trudności z odmianą, nie wiem czy forma jest poprawna i czy w ogóle można to odmieniać.. raz jeszcze przepraszam za kolejny błąd, jeśli on w ogóle jest.
Rozdział całkiem fajny, mam nadzieję, że niedługo rozkręci się akcja Draco/Hermiona ♥
OdpowiedzUsuńhttp://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/
Piękny rozdzialik i nie rozumiem, dlaczego twierdzisz, że jest nudny jak flaki z olejem ! :D Nawet nie masz prawa tak myśleć, kochaniutka :P
OdpowiedzUsuńNie spotkałam żadnych błędów, nasza kochaniutka therollstones się rozwija pisarsko :D Oby tak dalej !
Ubiory dla dziewczyn są nieziemskie, bardzo mi się spodobał ubiór Hermiony :3 Bluzeczka perfect, a spódniczka tym bardziej :)
A Dracuś... Milutki, ale też zarazem tajemniczy... Ciekawość mnie zżera co też jemu chodzi po tej pięknej główeczce... hm... Oby nic złego w stronę Hermi... Chociaż... to Twoje opowiadanie, nie mieszam się ;)
Mam nadzieję, że następny będzie już niedługo i życzę Ci wspaniałego spędzonego czasu na wakacjach ;)
Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i weny ;)
Pozdrawiam !
~ Pure - Blood Princess ;*
Witaj, otóż chciałam Cię najserdeczniej poinformować, że zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Award :)
OdpowiedzUsuńSzczegóły link poniżej :
http://dracohermione-love-can-be-magical.blogspot.com/
Pozdrawiam !
~ Pure - Blood Princess